Kasia Kościelniak w Island Dolphin Care

Wreszcie dotarłyśmy do domu. Piszę „wreszcie”, bo podróż zajęła nam bardzo dużo czasu, ze względu na duże opóźnienie obydwu samolotów.

Zgodnie z moją obietnicą piszę więcej o moim tegorocznym pobycie w Island Dolphin Care. Jak już wcześniej pisałam w tym roku wybrałam się do ośrodka z Kasią Kościelniak i jej mamą Marzeną.

dokonywanie wyboru

Kasia cierpi na autyzm, ma problemy w komunikowaniu się z otoczeniem, nie potrafi w sposób adekwatny ukazywać swoich emocji. Często, gdy czegoś chce krzyczy, płacze albo ucieka. Podobnie jest, gdy jej się coś podoba i bardzo czegoś pragnie.

Tak więc praca nad rozwijaniem umiejętności komunikowania się dziewczynki z otoczeniem była głównym celem terapii i wizyty w IDC.

Przez pierwsze dni terapii Kasia bardzo mocno buntowała się (krzyczała i płakała), gdy stawiano jej określone wymagania i to zarówno podczas zajęć w klasie jak i w wodzie. Wszystko chciała robić po swojemu, nie słuchając poleceń z zewnątrz (co jest typowe dla autyzmu). Kolejne dni, na szczęście wyglądały zupełnie inaczej. Mam nadzieję, że pokazałyśmy (Gretchen i ja) mamie, jak pracować z oporem Kasi i że będzie starała się podobnie pracować z nią w domu. Kasia uczęszcza do ośrodka w miejscu, w którym mieszka. Prowadzi się tam jedynie zajęcia grupowe. Niestety nie ma terapii indywidualnej, która jest bardzo konieczna przy pracy z dzieckiem z autyzmem. Dziewczynka nie ma także możliwości, aby jakiś terapeuta pracował z nią w domu. Pozostaje praca indywidualna rodzica z dzieckiem.

Cieszę się, że Marzena wyjechała z ośrodka z głową pełną pomysłów na dalszą pracę z Kasią. Przedstawione jej zostały różne narzędzia przydatne do pracy z dzieckiem z autyzmem. Jednym z nich jest specjalny komputer z monitorem dotykowym i bardzo dobry program edukacyjny „Boardmaker with Speaking Dynamically Pro”, który przeznaczony jest nie tylko do nauki dzieci z autyzmem. Podstawową wadą komputera i programu jest jego cena. Wspólnie z Gretchen (jedną z terapeutek ośrodka) pokazałyśmy mamie, jak można samemu wykonać pewne pomoce naukowe, które w dużej części mogą zastąpić owo oprogramowanie. Z kolei wadą takiego rozwiązania jest to, że wiąże się ono z nagromadzeniem dużej ilości papieru, segregatorów i kartek. Wszystko jest to kwestią indywidualną powiązaną z zasobnością portfela. Z własnego doświadczenia wiem, że albumy i segregatory ręcznie robione, świetnie spełniają swoją rolę, jednakże program i komputer, który znam z IDC robi na mnie ogromne wrażenie i chętnie polecę go tym, którzy mogą wydać na to pieniądze.

Marzena zobaczyła i nauczyła się także, jak tworzyć i pracować z planem dnia, tak aby zadania, wymagania i oczekiwania wobec Kasi były bardziej zrozumiałe i przewidywalne dla niej. Myślę, że ważnym punktem podczas terapii było pokazanie mamie Kasi, w jaki sposób ustalać nagrody, jak nimi „manipulować” aby zwiększyć motywację dziewczynki i jak konsekwentnie wymagać od niej wykonania zadanego polecenia.

W drugim tygodniu naszego pobytu dołączyły do ośrodka kolejne dwie rodziny z Polski. Dzięki temu było weselej, a rodzice mogli powymieniać się własnymi doświadczeniami i spostrzeżeniami. Dużo czasu po terapii spedzałyśmy z Magdą, Michałem i Hubciem Lesiakami, którzy zresztą byli już w IDC w zeszłym roku. Wspólnie planowaliśmy i spędzaliśmy wieczory, co przysporzyło nam dużi radości i dostarczyło wielu miłych chwil. Szkoda tylko, że tak krótko.

Teraz czekam na Deenę, Pete’a Hoaglandów oraz na Gretchen Thomasson, którzy planują przyjazd do Polski na początku przyszłego roku, w celu propagowania delfinoterapii wśród polskich rodzin. Nie jest to jeszcze rzecz pewna, a więc nie będę rozpisywać się za dużo. Jak tylko zostaną dograne szczegóły na pewno dam znać i napiszę.

Polskie Rodziny w IDC

Pisze bardzo krotko, bo nie za wiele mam tez czasu. Na pewno umieszcze wiecej, jak wroce do Polski. Niestety moj pobyt w osrodku w tym roku dobiega konca. Przyjechalam dwa tygodnie temu z jedna z polskich rodzin. Kasia, tak ma na imie dziewczynka, ktora bierze udzial w tegorocznym programie terapii poczynila postepy, a mama Marzena wraca do domu pelna wrazen i pomyslow na dalsza prace z corka w domu. Mysle, ze dowiedziala sie tu wiele, jak i czego wymagac od Kasi oraz przede wszystkim jak rozwijac umiejetnosc komunikowania sie dziewczynki z otoczeniem.

Nie zawsze bylo latwo i nie zawsze Kasia chciala wspolpracowac z terapeutami, ale dzieki naszej konsekwencji i uporowi pokazalismy Marzenie, jak zwalczac krzyk i bunt Kasi (Kasia cierpi na autyzm i nie potrafi w sposob adekwatny i aprobowany porozumiewac sie z otoczeniem).

Po tygodniu naszego pobytu, dolaczyly do nas kolejne dwie rodziny z Polski. Dzieki temu wspolnie i wesolo spedzalismy czas wolny w Key Largo, a rodzice mieli czas, aby powymieniac sie wlasnymi doswiadczeniami i spostrzezeniami.

Wiecej o naszym pobycie napisze juz niedlugo. Umieszcze tez zdjecia Kasi (ktore sa naprawde wspaniale), rowniez na polskiej stronie Island Dolphin Care. Zapraszam wszystkich do odwiedzania stron. Pozdrawiam i przepraszam za brak polskich znakow, ale nie mam teraz mozliwosci korzystania z polsiej klawiatury.