Dysleksja – plik ortograficzny

Typowe trudności ortograficzne można łatwo przezwyciężyć. Nauczysz się szybko i skutecznie pisać poprawnie, jeżeli uświadomisz sobie proces podejmowania decyzji.

Pisząc wyrazy decydujesz o trzech podstawowych formach zapisu: głoski „U”, „Ż” oraz ”H”. W każdym z tych przypadków masz tylko dwie możliwości wyboru: Ó lub U, RZ lub Ż oraz CH lub H. To oczywiste, prawda?

Lecz rzadko uświadamiasz sobie, iż możesz być specjalistą w zakresie pisowni tylko jednego typu zapisu głoski i również w taki sposób uzyskać wysoką poprawność! Możesz więc bezbłędnie pisać „Ó”, „RZ” oraz „H”.

Trafna decyzja wymaga od Ciebie odpowiedzi na serię zawsze tych samych pytań obejmujących wiedzę o podstawowych regułach ortograficznych w tym zakresie, a także o wyjątkach. Na przykład: podejmując decyzję czy napisać „u” czy też „ó” musisz rozstrzygnąć:

  • czy głoska wymienia się na o, a lub e,
  • czy wyrazem, którego pisownię trzeba zapamiętać.

Ważne jest, abyś zechciał zrozumieć, że dodatkowe reguły są jedynie rozwinięciem albo uszczegółowieniem podanych. Przykładowo, poleca Ci się zapamiętanie, że jest niewiele wyrazów zaczynających się na „Ó”, że należy pisać „-ówka” i „-ówna” – ale te zasady sprowadzają się do wymiany podanej w pierwszej regule.

Prezentowany Ci tekst nie jest wykładem z ortografii – pomoże Ci raczej zrozumieć proces podejmowania decyzji. U niektórych z nas proces ten uruchamia się automatycznie, bez świadomej kontroli: sam nie wiesz, dlaczego tak właśnie piszesz (i jeżeli ta procedura jest skuteczna – możesz być zadowolony!). Niektórzy wykorzystują świadomie pamięć wzrokową (piszą wyraz na dwa sposoby i rozstrzygają, który „wygląda lepiej”, czyli do którego z jago zapisów przyzwyczailiśmy się bardziej). Inni przypominają sobie brzmienie wierszyków ortograficznych lub próbują zastosować poznane reguły.

Każdy SKUTECZNY sposób nie wymaga przeorganizowania. Możesz jedynie wesprzeć stosowane przez Ciebie sposoby dodatkową strategią.

Podane tutaj „ułatwiacze” to historyjki oraz ich zapisy piktogramowe obejmujące zasadniczą większość słów, których pisownię należy zapamiętać, ponieważ nie stosują się do nich żadne reguły. Zapis piktogramem powinien być bardzo prosty, sporządzony przez Ciebie i czytelny dla samego autora.

Ich walor polega na łatwości przyswojenia (do trwałego zapamiętania wystarcza nam przeciętnie 3-5 powtórzeń), na ujęciu „kontekstualnym”, to znaczy kojarzeniu słów z sąsiednimi wyrazami, na wykorzystywaniu wielu zmysłów (słuch podczas podawania i wypowiadania historyjek, wzrok przy czytaniu i oglądaniu piktogramu, zmysł dotyku i podczas rysowania piktogramu…) .

Nasza pamięć ma szansę wesprzeć się na wszystkich zmysłach : możemy też zastosować bodźce węchowe i smakowe (w poznany już przez Ciebie sposób) , ażeby skojarzyć wyrazy w poszczególnych grupach jako przynależące do określonego i nie zmienianego smaku i zapachu. Na przykład „Ó jest słodkie i pachnie ciastem, „RZ” jest słone i pachnie pizzą, a „H” jest kwaśne i pachnie jak pomarańcza.

Przedstawiam Ci pulę wszystkich omówionych już historyjek.

Przypominam Ci, abyś pracował z pozytywnym nastawieniem, z wiarą w osobisty sukces. Powtarzanie sobie „uda mi się!”, „zrobię to szybko” jest konstruktywne. Mobilizujesz w ten sposób całą swą energię na zadaniu i nie tracisz jej na lęk, obawy, myślenie pozytywne stwarza prawdopodobieństwo wykorzystania całych Twych możliwości, a nawet tych, które leżą w strefie najbliższego rozwoju. Wyobraź sobie szóstkę za dyktanda, które otrzymujesz zadziwiając mile nauczycieli i Rodziców.

Ucz się będąc wypoczętym, najedzonym, dotlenionym w ściśle określonym i wydzielonym na naukę czasie. Nie ucz się długo, lecz powtarzaj wielokrotnie.

Najtrudniejsze treści zamieszczaj na początku. (pamiętaj o prawach pamięci: efekcie świeżości i pierwszeństwa).

Ucz się przy muzyce barokowej (części largo!). Przynajmniej SPRÓBUJ. Wykorzystuj też stan zwiększonej chłonności umysłu TUŻ przed zaśnięciem i TUŻ po obudzeniu (poproś kogoś dorosłego o odczytywanie takich historyjek – najlepiej jednej naraz!)

Możesz przy okazji sprawdzić siebie, określić na ile potrafisz wykorzystać praktycznie zdobyte umiejętności. Posłuż się „metodą kratki”, takiego zero – jedynkowego wyboru, gdy pokazujesz wskaźnikiem na „U” lub „Ó” itd. Odpowiadając sobie jedynie na pytanie, czy ten wyraz był, czy też nie w określonej historyjce.

Następnie spróbuj utrudnić sobie samokontrolę wybierając także i takie wyrazy, których pisownie trzeba wyjaśniać odnosząc się do zasad. W kontroli postępów mogą Cię wesprzeć bliscy, polecając wskazanie prawidłowej pisowni na „KRATCE DECYZJI”, zamiast dyktować cale słowa.

Taka forma jest dla Ciebie łatwiejsza, chociaż w szkole wymagana jest także umiejętność poprawnego zapisywania całych ciągów słów (także i pod względem graficznym).

HISTORYJKI

„Ó”

Kłóciły się tam WIEWIÓRKA, KRÓLIK, ( oba zwierzaki mają sierść), SÓJKA, PRZEPIÓRKA, (są to ptaki), ŻÓŁW (jest ich pięć!). Zwierzęta walczyły o OGÓREK.Z góry wypływało zaczarowane ŹRÓDŁO. Pilnował tego miejsca STRÓŻ, w ŻÓŁTEJ, WŁÓCZKOWEJ czapce , trzymające KRÓTKĄ RÓŻDŻKĘ. Troszczył się też o różową RÓŻĘ, którą zamknął nawet w ogródku na KŁÓDKĘ.

Niestety, nie udało mu się upilnować: wody ze źródła napił się WRÓBEL, który natychmiast zamienił się w JASKÓŁKĘ, rzucił na pożegnanie PIÓRKO i poleciał do drugiej bajki.

Było to królestwo KRÓLA JÓZEFA i jego CÓRKI królewny Józefiny. Mieli oni WSPÓLNY tron, ozdobiony wymyślnymi SZCZEGÓŁAMI. Siedzieli na nim RÓWNO, ale nogi ich zwisały RÓŻNIE (nic dziwnego, królewna była przecież niższa!).

Władcy królestwa martwili się: mieli kłopoty. Ich skarbiec był PRÓŻNY, robiło się PÓŹNO, a spodziewali się wizyty sąsiada, któremu byli winni pieniądze. Pragnęli te pieniądze wyczarować.

Wezwali więc na pomoc WRÓŻBITĘ, który przypłynął CZÓLNEM. Był to wielki dziwak, który wróżył tylko z MÓZGU zwierzęcia. Zażyczył sobie zapłaty. Chciał otrzymać SKÓRĘ oraz PŁÓTNO.

Czary miały zadziałać tak:

„DOPÓTY DOPÓKI największy w królestwie TCHÓRZ, WÓJT oraz WŁÓCZĘGA nie udadzą się w nocy do lasu i nie dokonają PRÓBY wycięcia deski ze SPRÓCHNIAŁEGO drzewa, a potem wykonania z niej PÓŁKI, ale tak, aby ani jeden WIÓREK nie upadł na ziemię – nie napełni się skarbiec”.

Jak myślisz, czy czary się udały?

„RZ”

MARZENA, MAŁGORZATA i KATARZYNA MARZYŁY o wycieczce do RZYMU. Wyjechały tam i spotkały się ze swym kolegą KAZIMIERZEM, który był wyjątkowo spokojny oraz z MURZYNEM GRZEGORZEM, niesamowitym rozrabiaką, wręcz BARBARZYŃCĄ.

W Rzymie wędrówkę rozpoczęli od wycieczki turystycznej:
widzieli między JARZĘBINĄ I WIERZBĄ (mało egzotycznymi drzewami…) dziwne ZWIERZĘ, które TARZAŁO się i WIERZGAŁO tak mocno, że skaleczyło się o KORZEŃ.

Wkrótce rozpętała się BURZA i postanowiono ukryć się w lokalu, gdzie stały interesujące RZEŹBY, a na stołach paliły się świece w pięknych LICHTARZACH.

Zamówiono: różne JARZYNY (czyli WARZYWA), na przykład RZEPĘ, RZODKIEWKĘ oraz na deser PORZECZKI i ORZECHY.

Posiłek był smaczny, lecz Murzyn zobaczył na stole KURZ i na półmisku PERZ, więc wściekły wezwał kelnera. Kazimierz usiłował łagodzić sytuację, ale Murzyn zdenerwowany RZUCIL TALERZEM w TWARZ towarzysza. Kazimierz nie był TCHÓRZEM, więc UDERZYŁ Grzegorza tak, że niedaleko RZĘSY zrobił mu się PĘCHERZ.

Ale to był NIEPORZĄDEK!!! Pracownicy lokalu chwycili Grzegorza za KOŁNIERZ, skrępowali mu ręce RZEMIENIEM i wtrącili do aresztu.

Za karę musiał tam: * karmić NIETOPERZE, * codziennie zrywać kartki z wielu KALENDARZY oraz * czyścić KAŁAMARZE przy pomocy maleńkich specjalnych NARZĘDZI.

Murzyn nie NARZEKAŁ, pracował RZETELNIE, a właściciele odnosili z jego pracy nawet znaczne KORZYŚCI. W końcu zwolniono go.

Jak najszybciej stęskniony wolności wdrapał się na WIERZCHOŁEK góry, oddychał RZEŚKIM powietrzem, obserwował ZORZĘ o ZMIERZCHU i przyglądał się RZECE pełnej WĘGORZY.

Niedługo otrzymał list od przyjaciół:

„URZĄD ORZEKŁ, że takie RZECZY ZDARZAŁY się Grzegorzowi bardzo RZADKO, więc wolno mu wrócić do kraju i kontynuować pracę jako RZEMIEŚLNIK ( może nawet RZĄDZIĆ więzieniem!).

Jak myślisz, jak potoczyły się losy Grzegorza i jego przyjaciół?

A teraz sposób nas zapamiętanie spółgłosek, po których piszemy RZ:
  • B ardzo P roszę,
  • T rzymaj D obrze
  • G ładki K lucz!
  • CH W y t a J !!!

(W taki sposób, na przykład, zwracać się może Włóczykij do Muminka, pocieszając zmartwionego jego kolejną wyprawą przyjaciela i ofiarowując mu klucz od jego skrytki pełnej ciekawostek i pamiątek…).

Mamy tu do czynienia z parami spółgłosek, które różnią się jedynie dźwięcznością : b –p, t – d, g – k zapamiętujemy też końcową trójkę głosek „ch”, „w” i „j” .


Są też wyjątki i od tej reguły:W PSZCZYNIE na BUKSZPANIE usiadła PSZCZOŁA dziwnego KSZTAŁTU, lecz odleciała na PSZENICĘ, ponieważ była tam WIĘKSZA ilość nektaru.( Słowo „większy” przypomina tylko pisownię stopnia wyższego i najwyższego przymiotników.)

Kiedy ZAWSZE napiszesz Ż?

Po pewnych spółgłoskach: l, ł, m i n. Zapamiętaj:

  • Na dworze Mży.
  • W stajni koń Rży,
  • A on Łże,
  • Że ja go Lżę…

(To niezły powód do łez, prawda?)

Przy pisaniu RZ poszukujemy w wyrazach pokrewnych wymiany na R, pamiętasz? To jest reguła podstawowa.

„H”

Po latach spotkali się przyjaciele, którzy mieli imiona rozpoczynające się na „H”. (Wszystkie imiona w języku polskim – poza Chryzostom – piszemy zaczynając od H.)

Opowiadali sobie różne HISTORYJKI.

Oto one.

Pierwszy zabrał głos HENIO.

Był leniwy i leżał często w HAMAKU, popijając ALKOHOL lub HERBATĘ i z tego powodu albo miał dobry HUMOR, albo popadał w HISTERIĘ.

Zajmował się HODOWLĄ HIEN i HIPOPOTAMÓW, ale jako że miał obciążoną HIPOTEKĘ musiał uprawiać dodatkowo HIACYNTY i HORTENSJE (ale nigdy nie zamierzał uprawiać chabrów, ani też chryzantem…).

~

Jako drugi wystąpił HUBERT, który był JUHASEM, pasącym owce na HALI.

Owce – zwierzęta leniwe – trzeba było HOLOWAĆ pod górę.
Hubert strasznie się nudził i czasami grywał z jednym HARNASIEM w HOKEJA na trawie.
Pewnego razu wiał tak silny wiatr halny, że wydawało mu się, że to prawdziwy HURAGAN. Mieli kłopoty z strasznym HAŁASEM ( nie było nawet słychać wołania: HEJ, HOLA, AHOJ…!).
Na domiar złego owce zostały napadnięte przez wilki, które atakowały całą WATAHĄ. Tworzyły cos w rodzaju KOHORTY i HUZIA!
Biedny zmęczony i zaziębiony juhas nie miał siły na HULANKI i prosił tylko swoją dziewczynę HALKĘ (która nosiła najmodniejsze HALKI) o ciepłe skarpety z MOHERU.

~

Kolejno wypowiadał się HIACYNT, który też był oryginałem.

Żył przeszłością i zajmował się jazdą konną (uchodził za specjalistę w dziedzinie HIPPIKI). Wydawało mu się, że jest HUSARZEM.
Marzył o karierze: pragnął zostać samym HETMANEM.
Gromadził akcesoria: HALABARDĘ, HARPUN oraz tarczę z rodowym HERBEM.
W swych marzeniach i snach na jawie widział króla i siebie oddającego Mu HOŁD i gromko krzyczącego „HURRA”.

~

Następny opowiadał bardzo zrównoważony HIERONIM, który był HARCERZEM.

Do dziś zwracał się do ludzi per „DRUHNO” i „DRUHU”.
Wciąż na zbiórkach zajmował się BOHATERAMI narodowymi, kwestią HONORU. Śpiewał HYMN stojąc na baczność w galowym HEŁMIE. Umiał też grać HEJNAŁY.

~

Ostatni mówił o sobie HRABIA HORACY.

Ten też był niesamowity!

Pewnego razu jechał na swej nowej HULAJNODZE pozbawionej HAMULCÓW. Tak się rozpędził, że w żaden sposób nie mógł się zatrzymać!
Wpadł najpierw do HOTELU, gdzie przewrócił stoliki, przy których siedzieli HOLENDRZY i HISZPANIE. (Całe szczęście, że nie zaczepił gości z HONDURASU i Wysp HULA – GULA…)
Po chwili wpadł do FILHARMONI w której odbywał się koncert na HARFĘ i HARMONIĘ.
Przejechał salę koncertową i wpadł do HURTOWNI, gdzie HANDLOWANO HEBLAMI i WAHADŁAMI.
Później znalazł się w olbrzymim HANGARZE, gdzie stały gotowe do lotu HELIKOPTERY.
W końcu wpadł na rozpędzonej hulajnodze do wielkiej HALI fabrycznej. Było tam okropnie. Wielkie i cuchnące HAŁDY śmieci!! OHYDA! Tak NIEHIGIENICZNIE!!

Hrabia zaczepił się swoim pięknie WYHAFTOWANYM swetrem o wystający z sufitu HAK i … zaczął się miarowo HUŚTAĆ. A hulajnoga pojechała dalej sama… Ale to nie koniec tej opowieści: na hrabiego CZYHAŁ w ukryciu znany reżyser filmowy, który zamierzał nakręcić komedię i HORROR jednocześnie. Proponował hrabiemu znaczne HONORARIUM, ale ten odmówił, twierdząc, że to była tylko taka HECA, która niewielu rozśmieszy.

Czy Ciebie rozbawiła?

Teraz dodatkowo wzbogacimy nasz materiał o historyjki utrwalające pisownię trudnych i często używanych wyrazów z Ż. Jest to sprzeczne z zasadą „jednej strony trudności, lecz liczba błędów statystycznie najwyższa w tej właśnie trudności zachęca także do wsparcia naszego nawyku.

Okazuje się, że większość osób popełnia też pewien błąd wynikający z fałszywego założenia. Mamy tendencję do nadużywania tego znaku graficznego, który kojarzy nam się „z tą większą” trudnością, to znaczy tam, gdzie nie znamy pisowni używamy częściej ó, rz i h – jakby na zapas, by się zabezpieczyć…

Zapoznaj się więc z historyjką z „Ż”.

„Ż”

W klatce siedzą sobie zwierzęta. Są ustawione parami. WĄŻ ze ŻMIJĄ, ŻUBR ze ŻBIKIEM, ŻÓŁW z ŻUKIEM, ŻURAW z ŻYRAFĄ oraz ŻABA z JEŻEM.( – pięć par kojarzonych wyglądem lub inaczej…).

SPOŻYWALI ŚWIEŻE POŻYWIENIE UŻYWAJĄC NOŻA i ŁYŻKI. Jedli na obiadek ŻUREK oraz RYŻ z ŻEBERKAMI, a do tego kompot z JEŻYN I kisiel ŻURAWINOWY. Tylko pewne zwierzęta jadły ŻOŁĘDZIE. Nikt nie chciał RZEŻUCH, ani drożdży.!

Tymczasem przyjechała wielka CIĘŻARÓWKA, z całą masą BAGAŻU, który nie mógł się zmieścić do GARAŻU. Załadowano go więc do NIEUŻYWANEJ WIEŻY, której znów pilnował STRÓŻ, tym razem odziany w KOŻUCH. Nocą było mu zimno.

Mimo, ŻE świecił tam CIĘŻKI, ŻELAZNY ŻYRANDOL było dość ciemno. Z ciężarówki wyszedł PASAŻER na gapę, okropny DRAPIEŻNIK, kiedyś JUŻ oswojony -–bo w OBROŻY i napadł stróża. Stróż myślał, że będzie musiał POŻEGNAĆ się z ŻYCIEM, ale wystarczył opatrunek z BANDAŻY.

Stróża zwolniono z pracy. Dostał tylko stary ŻUPAN, PONIEWAŻ na domiar złego wybuchł tam POŻAR, który musieli gasić STRAŻACY. Zatrudniono MŁODZIEŻ. Przychodzili tam ŻOŁNIERZE, którzy walczyli nocą nowoczesnym ORĘŻEM.

Najbardziej niezadowolona była ŻONA stróża, trojga imion ŻANETA GRAŻYNA BOŻENA. Ona w ogóle SKARŻYŁA SIĘ na ciężkie życie. POŻYCZYŁA sierp i pracowała przy ŻNIWACH, ścinając ZBOŻE, a szczególnie ŻYTO. Miała z tej pracy trochę POŻYTKU, ale i tak była niezadowolona.

Miała ŻAL do MĘŻA, PONIEWAŻ nie złożył jej ŻYCZEŃ z okazji urodzin. Ona ŻĄDAŁA od niego bukietu z RÓŻ i ŻONKILI oraz ŁYŻEW w prezencie.

Ostatecznie stróż USMAŻYŁ coś na śniadanie i zabrał żonę na wycieczkę do ŻYWCA, gdzie pływali ŻAGLÓWKĄ, czytali REPORTAŻE, oglądali WITRAŻE, CHOCIAŻ ona i tak była niezadowolona. PRZECIEŻ nie mogła się tak zwyczajnie cieszyć…

Zapamiętasz, że Ż piszemy w sylabach początkowych wyrazów, takich jak ŻA, ŻU, ŻY i ŻO poprzez skojarzenie:

  • Żaba
  • żuła
  • żylaste
  • żołędzie.

Wymianę „Ż” na inne głoski pozwoli Ci utrwalić taki „zapamiętywaczek” (litery g, h, s, ź, z, dz).:

  • Grażyna
  • Hodowała
  • Słabego
  • Źrebaka i
  • Zamknęła go do
  • Dzbanka.

Podane historyjki to taki „rozrusznik sukcesu” – nie obejmuje on jednak wszystkich możliwych słów, najeżonych trudnościami; nie ma tu materiałów do pracy nad zmiękczeniami, pisownią głosek nosowych oraz regułami pisowni łącznej i oddzielnej, a także pisowni wielką i małą literą. Ale od czegoś trzeba zacząć, prawda?

Jeśli chcesz skontrolować swoje umiejętności nie zapominaj o pułapkach:

  • każę – karzę
  • marzę – mażę
  • może – morze
  • skarżyć – narzekać
  • korzyść – pożytek
  • jeżyna – jarzyna
  • Chełm – hełm
  • hart – chart
  • kukułka – jaskółka
  • bułka – półka
  • długi – krótki
  • długopis – pióro
  • pusty – próżny
  • wierzy – wieży
  • Jerzy – jeży
  • prószy – kruszy

Spójrz sam, w jaki sposób to działa:

Jaskółka rzuciła stróżowi piórko, ale kukułki tam nie było.
Hulajnogą jeździł hrabia Horacy, a nie chorąży.
Żniwa, a szczególnie ścinanie żyta (ale nie pszenicy!) dawały żonie pożytek.
Holendrzy i Hiszpanie zostali poszkodowani, ale nie Chińczycy.
W ogrodzie były hortensje i hiacynty, a nie rosły tam chryzantemy i chabry.
Skarbiec był próżny, nie pusty. W klatce był jeż, a nie Jerzy. Bułka się kruszy, a półka prószy wiórkami.

TO JEST PROCES „ZAKOTWICZANIA” – oraz „RÓŻNICOWANIE”.

Jeszcze kilka przykładów:

jarzyny i warzywa jadł Kazimierz, a:
jeżyny były przed kisielem z żurawin, a po żurku i żeberkach…
korzyści przynosiła praca przy nietoperzach i kałamarzach, a:
pożytek miała Bożena Grażyna Żaneta z pracy przy żniwach…
skarżyła się żona stróża, a:
nie narzekał Murzyn Grzegorz.

Ta metoda pozwoli Ci skutecznie wykluczyć podstawowe błędy ortograficzne.

Serdecznie życzę Ci powodzenia i zachęcam do układania autorskich historyjek oraz stosuj piktogramy własnoręcznie narysowane. Podziel się z innymi swoimi świeżo opanowanymi kompetencjami.

Dziękuję za współpracę.

A. Sommerfeld

Kinezjologia Edukacyjna

Kinezjologia edukacyjna (KE) bądź inaczej metoda Paula Dennisona w Polsce zyskała juz sobie wielu zwolenników.

Głównym celem metody jest wspieranie prawidłowego rozwoju dziecka.
Pobudza ona funkcje poznawcze, wpływa pozytywnie na prawidłowy rozwój psychofizyczny dziecka w oparciu o proste ćwiczenia ruchowe. „Jest to ożywianie mechanizmów pracy mózgu, przez naturalny, fizyczny ruch ciała” www.kinesiology.pl Czytaj dalej